Pracująca matka?

Odpaliłam wczoraj tv i nastawiałam na kanał z programem „Dragno’s Den – jak zostać milionerem”. Wersja chyba angielska. Pomysły na biznes były różne… cudaczne, śmieszne, takie z grubej rury natchnione energią z kosmosu i był też jeden dość ciekawy.

Przyszła kobieta, która przedstawiła szczegółowo swój projekt. Opowiedziała zarówno o pomyśle, o tym, że już funkcjonuje, że jest zapotrzebowanie. Wyliczyła co i jak. Rzeczowa, przedsiębiorcza i bardzo skrupulatna kobitka. Przygotowana na serio dobrze. Zadali jej kilka pytań, wyraźnie zaciekawieni. Za każdym razem dostali bardzo konkretną odpowiedz… aż w końcu padło pytanie, gdzie wcześniej pracowała. Odpowiedziała, że firmie XYZ na niezłym stanowisku. A dlaczego już tam nie pracuje?
- Zostałam zwolniona po tym jak urodziłam dziecko.
I zaczęło się:
- A w jakim wieku ma Pani dziecko?
- 2 letnie.
- Uważa Pani, że da radę zajmować się firmą i rodziną?/ A nie będzie się Pani obawiać, że będzie to kosztem rodziny?

Jebanka konkretna!
Myślałam, że chociaż na wizji ludzie powstrzymują się od takich komentarzy… że może trochę nie wypada, że przecież podobno propaguje się zachowania prorodzinne… ale nie. Jechali dalej:
– Dlaczego nie zdecydowała się Pani najpierw otworzyć firmę, a dopiero po kilku latach urodzić dziecko?
Padłam! Padłam twarzą w kanapkę i zahaczyłam o kubek z kawą! Dam sobie obie moje długie, chude łapska z długimi, chudymi paluchami uciąć, że gdyby chciała otworzyć działalność przed urodzeniem dziecka, to nie chcieliby z nią współpracować, bo pojawiłyby się pytania:
- A czy Pani nie planuje w niedalekiej przyszłości dziecka? Jest przecież Pani w wieku rozrodczym.

Pamiętam, że gdy złożyłam wymówienie w wydawnictwie, w którym tyrałam 5 lat i kierowniczka szukała osoby na moje miejsce to sprawdzała na nadsyłanych cv czy kandydatka jest młoda, bo jeśli tak to taki Ce Vałki wywalała i w ogóle nie brała ich pod uwagę. Przecież jak zaciąży to znów będzie musiała szukać kogoś na jej miejsce! Potem sprawdzała kwalifikacje i jak były zbyt wysokie to cv lądowało tam gdzie poprzednie… no ale to już inny temat bo tu kierowniczka dygała się o swój stołek… Po dwóch dniach doszła do wniosku, że kobiety jednak nie będzie szukać i jeśli ma ktoś mnie zastąpić to będzie to mężczyzna bo z facetami nie ma kłopotu.

Ciężko kobiecie nie tylko z pracą, ale również z tym, żeby urodzić dziecko. Nie dziwię się, że dziewczyny łapią jakąkolwiek robotę, a później zaciążają… inaczej trudno o utrzymanie.
Otworzyłam działalność 3 lata temu. Po roku urodziłam. Na szczęście znaleźliśmy sposób na to, żeby otrzymywać większą kasę z ZUS-u, gdyby nie to dostawałabym 300-pare złotych zasiłku, z czego i tak musiałabym opłacać składkę wynoszącą 270-coś. Reszta… resztki na życie. Łał.

Miesiąc temu skończył mi się macierzyński. Znów pracuję. Składka do opłaty wzrosła mi z 300-iluś do prawie 900. Łał, kur*a łał!
Ten wczorajszy program i ta moja sytuacja, to taki kop w ryj. To też przykłady jak kobieta z dzieckiem „wiele” może. I to udawanie, że jest coś takiego jak polityka prorodzinna… tak ładnie to wygląda jak toś o tym opowiada, a gorzej w praktyce. Już nie „mówię” o miejscach pracy ze żłobkami, czy przedszkolami pracowniczymi… tylko o tym, że w świadomości mamy zakodowane, że jak baba z brzuchem albo z dzieckiem to tylko w domu powinna siedzieć. I albo zacznie działać sama na własną ręką i zaweźmie się, wytrwa i nie podda to… może sobie sama poradzi, bo jak poprosi o pomoc to usłyszy to co ta z programu…. albo wróci do pracy za średnią krajową… jak dobrze pójdzie.

Wniosek jest tylko jeden: jak chcesz być pracującą matką to musisz mieć twardą dupę i możesz liczyć tylko na siebie. Nikt przecież nie kuma, że masz 10 par rąk, 10 par nóg, kilka głów i potrafisz ogarnąć, siebie, dziecko/dzieci, męża, że umiesz doskonale planować, przewidywać, śpiąc jedynie kilka godzin na dobę. Nikt przecież nie zauważa, że matka nigdy nie choruje i źle się nie czuje. Nikt nie zauważa, że matka umie znaleźć rozwiązanie w różnych trudnych sytuacjach, że umie odpowiednio zareagować i wie co odpowiedzieć, gdy usłyszy dziwne pytanie. Nie zauważa… bo to takie oczywiste… i schowane między ścianami domów.

Nieposkromiona Żona na fejsie

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.