Świat zwariował????

Na Cyprze kradną ludziom pieniądze z kont. Powiedzieli, że zrobią to, że wezmą sobie bo im potrzeba, żeby łatać dziurę w budżecie. Ludzie wkurzeni popędzili do bankomatów, a w nich pusto… i co? I nico bo nawet jakby zdążyli wypłacić to i tak podobno kasa już wcześniej została zamrożona. Nikt nikogo o zdanie nie będzie pytał.

W Polsce jak zwykle są równi i równiejsi. Część matek ma 6 miechów z dzieckiem, a reszta rok. Poza tym „dostaliśmy” kasę z Unii dla rolników, ale gadające głowy źle ją rozdysponowały i kara będzie… pieniężna. Dostaliśmy pieniądze… jak to ładnie brzmi.

W Gdańsku jakiś kutafon zabił rodzinę z 1,5 rocznym dzieckiem. W Sosnowcu szoł Rutkowskiego. Głodnych dzieci podobno w Polsce nie ma. I że te liczby co podają, te 800 tysi to na pewno o wiele za dużo i jakby co to przecież szczaw mogą jeść i mirabelki. Topnieje mi kasa na koncie ale się nie martwię bo niedługo przecież będę mogła czegoś nazrywać i z głodu nie zemrzemy.

W Watykanie głupieją na wesoło i na złośliwie z powodu pana papieża, bo nareszcie jakiś skromny i cholera za skromny i na pewno to pod publikę. Nie dogodzisz. Wszędzie wszyscy węszą podstęp. Mówią też, że matka Teresa to też kanciara była bo kasiorę na koncie tajnym trzymała i biednym nie dała i że jakiemuś 15-latkowi nie pomogła. Człek człowiekowi wilkiem… a nie człowiekiem.

Mówili, pocieszali, że wiosna w tym tygodniu idzie. Czekałam na nią, uchylałam co jakiś czas okno. Pieprzyli przez tyle lat o globalnym ociepleniu, a chodziło chyba o globalne ocipienie. Ciekawe, czy teraz będą spotykać się na szczytach, na rozmowach, na wpieprzaniu kawioru i chlaniu najdroższych marek wódy, zastanawiając się nad tym co zrobić z globalnym ochłodzeniem?

W domu powinno być za to normalnie ale świat i tu stanął na głowie bo koty muszą jeść na parapecie za zamkniętymi drzwiami małego pokoju… bo dziecko chce jeść z nimi. I krzyk jak nie dasz, jak z buzi wydłubiesz ziarna karmy dla kastratów. Krzyk, że chce jak kot, że lepsze jedzenie mają.

Kot czarno-biały co kilka dni myśli, że nie jest kotem tylko ninją i przyczaja się i poluje na drugiego, a potem nagle jakby ktoś pilotem do tv w niego wycelował zwalnia i idzie jak flegmatyk, czyli jak prawdziwy on. Poza tym od 8 lat próbuje uciec z mieszkania.

Kot drugi – szaro-bury nie rozumie, że jedzenie ma codziennie, że zostanie nakarmiony, że nikt mu nie wyżre, nawet dziecko… codziennie od 7 lat najada się do oporu, a później rzyga. Bulimik.

Obserwując męża też widzę, że ma jakieś zwarcia, że w głowie jakieś historie przetwarza. Wstaje z kanapy i wydaje się, że idzie do regału, a on nagle staje, odwraca się i macha delikatnie dłonią jakby mówił sobie w głowie: „albo nie, nie idę”, czy „olać to” i idzie do innego pokoju. Ewidentnie bywa tu tylko ciałem. Głowa gdzieś odpływa, czy też odlatuje. Gdy przeziębiony to mówię: „wyciśnij sobie do wody z miodem cytrynę”, a on pyta: „gdzie ta cebula?”.

A ja? A ja słucham tego, patrzę, obserwują i staram się nie denerwować i udaję, że jestem normalna i na to, że zanim pójdę spać to MUSZĘ zrobić dwa razy siku… przymykam oko

Nieposkromiona Żona na fejsie

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.